Nawiązując do wczorajszego meczu. Dawno nie oglądałam Polaków, ale moim faworytem jest oczywiście nasza szczęśliwa 8! Czyli Robert Lewandowski. Dzięki niemu zdobyliśmy pierwszą bramkę, podczas 17 minuty. Niemożna zapomnieć o Tytoniu, który obronił karnego. Nie był przygotowany, nie miał szans ale jednak zdarzył się cud. Dla takich chwil warto żyć. Piękny mecz, w końcówce myślałam że Smuda zmieni skład, ale jednak nie.
Podsumuję:
- Piękna brameczka Lewy! Stawiałam właśnie na niego.
- Tytoń szacun, naprawdę.
- Szkoda że Szczęsny nie będzie grać w następnym meczu.
A dzisiaj... Pojechałam na rynek i kupiłam sobie śliczną bluzkę w groszki oraz jedną niebieską. Potem moja BFF przyjechała, mieszka w innej miejscowości i przyjeżdża do babci czasami. Wybraliśmy się na rolki, nie odbyło się bez śmiechu (jej) oraz picia i lodów. A teraz lecę na mecz siatkówki Polska-Finladia. Kolejna notka o piłce nożnej, po następnym meczu Polaków.
na ostatnim zdjęciu: jak mu się bluzka podniosła :D
OdpowiedzUsuńHuhuhuhu. :D
Usuńale z niego dupa *.*
OdpowiedzUsuńma świetny brzuszek ;d
OdpowiedzUsuńmamy, dużo rzeczy mamy takich samych ;)
OdpowiedzUsuńLewandowski jest boski! Tytoń dobrze, że obronił. ;) A Szczęsny .. szkoda, że nie bd grał. ;c
OdpowiedzUsuńfajny nagłówek:)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie minkaaa.blogspot.com