HiHi,
Jak pewnie część wie, wczoraj byłam na pogotowiu ze swoją nieszczęsną ręką. Na szczęście nie była złamana, ufff. Już myślałam, że będę mieć 2 raz rękę w gipsie. Koszmar. Ostatnio, 5 lat temu, dosłownie 2 dni przed zakończeniem szkoły miałam złamaną prawą rękę. Jeszcze do dziś pamiętam w którym pokoju ściągali mi gips, <wspomnienia>. haha. Wróciłam do domu, i odrazu sms do Sylwia, że mam zwichniętą/ skręconą rękę- dalej nie pamiętam. A ona, "żartujesz". To niby dlaczego "nie było mnie w domu?", Sylwia- "Bo byłaś w stalowej" No na jedno wychodzi, ale niestety, bandaż jest. Wybaczcie kochani, jest piękna pogoda, a ja muszę się pouczyć. Moja mama postawiła wczoraj ultimatum, bo wychodzi mi 2 dwóje. Dokładnie z Geografii- 2.00, a z Matematyki- 2.50. Więc tak naprawdę z Matematyki wychodzi mi 3, co nie?
Pa kochani! Mam nadzieje, że długo z bandażem nie będę chodzić.
Super blog..Zapraszam do mnie dopiero zaczełam ale myślę że się spodoba :)
OdpowiedzUsuńJa nigdy nie złamałam ręki ani nie skręciłam ... :D A tak bardzo chciałam :P
OdpowiedzUsuńdobrze, że ręka nie złamana ;)
OdpowiedzUsuńOjjj ; p
OdpowiedzUsuńfajna ta opaska
OdpowiedzUsuńfajna opaska :) dobrze że nie złamała się :)
OdpowiedzUsuń